Babcia Agnieszka. Zasłyszane…

Gdy słucha się ludzi, niejedno można usłyszeć. Jedną z bardziej niezwykłych historii opowiedziała mi Dorota, moja przyjaciółka z Wrocławia…

Bogatym pradziadkom Doroty brakowało do szczęścia tylko jednego – syna, spadkobiercy zdobytego zaradnością majątku. Utęskniony syn w końcu się urodził. Szczęśliwy ojciec od samego początku przyzwyczajał go do prowadzenia rodzinnych interesów. Zabierał go m.in. w drogę, gdy jeździł sprzedawać wyprodukowany przez siebie spirytus. Ponieważ pora handlu bywała zimowa, obaj rozgrzewali się wiezionym trunkiem. Przyzwyczajany do niego za młodu Józef, przyzwyczajenia już się nie pozbył. Nikomu ono jednak nie przeszkadzało, nawet gdy ożenił się z piękną Agnieszką. Wydawało się, że tak jak w bajce będą żyli długo i szczęśliwie, pomnażając wspólny, całkiem spory majątek (panna była bowiem posażna, a on nie miał rodzeństwa).

Na świat przychodziły kolejne dzieci. Rodzina powiększała się, a majątek topniał. Agnieszka musiała po kolei sprzedawać wspólną ziemię, gdyż z czegoś trzeba było spłacać długi męża. Na samym końcu pijany Józef spalił ich dom, a pieniądze z ubezpieczenia przepił. Zamieszkała wówczas wraz z dziećmi w chlewiku. To życie nie było łatwe, tym bardziej, że w końcu została wdową. Piętno rodziny alkoholika na trwałe przylgnęło do niej i do dzieci. Agnieszka jednak nigdy się nie skarżyła. Robiła dla swojej rodziny, co mogła, modliła się i była wierna swojemu Józefowi – na dobre i na złe. Aż do śmierci.

Dwa lata temu, podczas wakacji, moja przyjaciółka poczuła przynaglenie, aby odnaleźć grób dziadka.

Wraz z mamą pojechała do wioski, skąd pochodził, odszukała cmentarz i próbowała odnaleźć grobowiec. Przez dwie godziny na małym wiejskim cmentarzu bezskutecznie szukały pomnika. Miały się już poddać i prosić kogoś o pomoc, lecz postanowiły jeszcze pomodlić się w intencji spokoju duszy Józefa. Po kilku Zdrowaś Mario okazało się, że stoją naprzeciwko jego grobu. Nie rozumiały, dlaczego tak długo go szukały. W końcu przyszło olśnienie – widocznie musiały dokończyć modlitwę w intencji dziadka, którą przez całe życie prowadziła Babcia Agnieszka. Chyba zabrakło jej ziemskiego czasu na tych kilka Zdrowaś Mario. Może komuś z naszych bliskich również go zabrakło i jak kania dżdżu wypatruje naszej obecności przy swoim nagrobku?

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną… /John Donne/ Lubię obserwować i opisywać rzeczywistość. Z perspektywy. Kobiety, żony, matki, pracownika oświaty, dziennikarza hobbysty…

JS

 Babcia Agnieszka. Zasłyszane…:   Artykuł powstał w ramach współpracy z Gimnazjum nr 1 im. Polskich Olimpijczyków w Oławie:

babcia-nastogadka
logo-gim-nr-1-olawa