twarze
dwie twarze

Rozbieżność równoległa

Ach, ci ludzie! Jak oni mnie wkurzają! Czy jest coś, co burzy harmonię tego świata bardziej niż człowiek? Zadufany w sobie, najmądrzejszy, najwspanialszy, najsprytniejszy, naj… A inni? Też są „naj”, tylko że w drugą stronę – w końcu ktoś musi być gorszy, a ideały są rzadkością. Wyobrażenia i rzeczywistość – to jak dwa równoległe, różne światy, które co najwyżej się o siebie ocierają. Bez wątpienia „jedną z najjaskrawszych dysproporcji w przyrodzie stanowi rozbieżność między człowiekiem, a jego wyobrażeniem o sobie”. To mądra myśl i trafne spostrzeżenie. Bo czym charakteryzuje się nasz gatunek? Wybiórczą ślepotą lub jednostronnie sokolim wzrokiem.

Ludziska widzą, co trzeba (u innych), a nie dostrzegają tego, czego lepiej nie widzieć (u siebie). I wszystko gra. Żyją we własnym Matrixie.

Wokół mnie dostrzegam całe mnóstwo tego typu przykładów. I to wszędzie – szkoła, dom, podwórko, dorośli i moi rówieśnicy – w swych wyobrażeniach doskonali, w moich oczach irytujący. Pani od matematyki skąpi najlepszych ocen – przecież na piątkę umie tylko ona. Koleżanka z klasy – oceni każdy klasowy pomysł, oczywiście krytycznie, przecież dobre pomysły mogą zrodzić się tylko w jej głowie. Łukasz – kolega z klubu, w którym trenujmy siatkówkę – w swoich oczach najlepszy rozgrywający, zawsze z siebie zadowolony. Szkoda tylko, że nie umie wystawić piłki i raz za razem robi błąd podwójnego odbicia. W końcu rodzice – wszystko wiedzą lepiej. Skomentują brak zapału do nauki, źle ocenią zrobione przeze mnie zadanie domowe, wytkną marnowanie czasu, a wszystko zakończą nieśmiertelnym podsumowaniem w stylu: „Gdy byłem (byłam) w twoim wieku, to…”. Nie wiem tylko, skąd się wzięła taka ilość trójek na ich licealnych świadectwach, które niedawno wpadły mi w ręce. Gdzie nie spojrzeć – świat geniuszy, którzy zawsze pokażą ci twoje miejsce w szeregu i dystans, jaki dzieli ciebie, maluczkiego, od ich niedościgłych wspaniałości. Jak ludzie mogą tacy ślepi? Jak mogą być tak aroganccy? Jak bardzo, wywyższając się w swoich o sobie wyobrażeniach, mogą rozmijać się z rzeczywistością?

Tak… Chyba dobrze to ująłem.

Niech wiedzą! Niech przejrzą na oczy! Parę szczerych słów, obiektywne i trafne oceny nie powinny nikogo urazić. W końcu potrafię patrzeć, słuchać i wnioskować. Dostrzegłem więc tę przyrodniczą dysproporcję, tę rażącą rozbieżność między ludźmi, a ich wyobrażeniami na swój temat.

Dobrze napisane? Chyba mogę być z siebie zadowolony.

Przeczytam to jeszcze raz, pomyślę, może coś poprawię. Czytam. Potem jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze, i…. coś mi tu nie pasuje. Wiem! To ja! Taki sam, doskonale widzący, słyszący, bystry, pełen krytycyzmu (szkoda, że nie samokrytycyzmu) mądrala, który wyobraża sobie, że wszystko wie najlepiej. Ja i moje o sobie wyobrażenie. Wygląda na to, że napisałem to wszystko o sobie i jestem tylko potwierdzeniem przyrodniczej dysproporcji sformułowanej przez S. Dygata. Jak to podsumować? Poszukam u Dygata, w domu jest jakaś jego książka – niech sam podsumuje siebie i mnie, bo mnie nic już nie przychodzi do głowy. „O matko moja nieszczęśliwa! O moje ośle uszy przeklęte!”…

Rozbieżność równoległa:  Michał Kołodziej

Gimnazjum nr 1 im. Polskich Olimpijczyków w Oławie