Święta Bożego Narodzenia – Estonia.

Nowa seria? Oczywiście, że tak!

Kulturowe perypetie to krótka lecz ciekawa opowieść o obchodzeniu Wigilii i Bożego Narodzenia w różnych krajach na świecie. Będzie to niezwykła podróż poza nasze granice, gdzie poznamy kiedy, jak i co robią na święta ludzie z całego globu.

Na pierwszy ogień dziś wypuszczę…  ESTONIĘ!

Jőululaupäev – Wigilia

W dzień Wigilii Estończycy udają się na mszę. Przed wyjściem na mszę, zgodnie z tradycją, zażywano kąpieli w saunie. Tradycja zażywania parowej kąpieli była bardzo rozpowszechniona w całym kraju. Podobnie czyniono w dzień przesilenia letniego. W przeszłości dzieci dostawały ubrania po to, by móc odświętnie wyglądać na wieczornej mszy. Po przyjściu z kościoła czeka na nich duży stół, na którym znajduje się jedzenie i pali się świeca. Na stole stoi dodatkowe nakrycie, które wyraża tęsknotę za bliskimi, których fizycznie brak, lub którzy odeszli na zawsze.

W Wigilię pod choinką pojawiają się prezenty, które niepostrzeżenie układa Jőuluvana – św. Mikołaj (tradycja Świętego Mikołaja przynoszącego prezenty jest względnie nowa, ale już zdążyła na dobre przyjąć się). Św. Mikołaj do Estonii przyjeżdża z Laponii na wielkich saniach, z wielkim workiem pełnym prezentów, ciągniętych przez renifery. Prezenty otwiera się zaraz po kolacji wigilijnej. Zarówno dzieci jak i dorośli, aby otrzymać prezent muszą zaśpiewać piosenkę, wyrecytować wiersz lub zatańczyć. W Estonii tradycją jest, że w wieczór wigilijny niebo rozświetlają fajerwerki.

Wigilia to dzień pełen tajemnic, cudów i magii. Jedna ze starych historii mówi, że gdzieś na dnie morza jest potężne królestwo, które, tak jak starożytna Atlantyda, zostało za swoje grzechy zatopione. Opowieść głosi, że kiedy statek przepływa w pobliżu tego miejsca w czasie wigilii, żeglarze mogą usłyszeć bicie zatopionego żałobnego dzwonu. Taki sam dźwięk jaki słyszymy z dzwonnic kościołów na lądzie.

Wesołych Świąt!

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułŚwięta Bożego Narodzenia w Polsce i w Anglii
Następny artykułŚwięta, święta… kulturowe perypetie cz. 2
Cześć! Jestem Gabrysia i mam 16 lat. Na tym blogu pełnię funkcję artysty, czyli pokazuję swoje prace i czasami pomogę jeśli chodzi o dobór ołówków do danego rodzaju obrazu (choć przyznam, że jestem w tym amatorem). Jeśli chodzi o moje zainteresowania to kocham języki obce. Obecnie uczę się na wysokim poziomie angielskiego i zaczynam od września francuski. Później w planach mam rosyjski i włoski. Oprócz tego jak każdy uwielbiam muzykę, uczę się dosyć opornie ale z pasją grać na gitarze samodzielnie i śpiewam w chórze. Także jestem dosyć częstym wolontariuszem w wielu akcjach i piszę wiersze. Cóż, czyli jestem po prostu sobą. (och i sama autorka tego bloga mówi na mnie szynszyl lub chomik więc przyjmijmy, że to mój pseudonim :D).