Obiektyw Helios 44-2 – stary, ale jary!

Kilka miesięcy temu kupiłem nowy aparat SONY ALFA 5000 z kitowym obiektywem E 3.5-5.6/PZ 16-50 OSS. Był to zakup raczej spontaniczny, bo popsuła mi się inna ALFA STL-A33 – słońce i woda dokończyły jej żywota…!

Bardzo szybko się okazało, że o ile sama Alfa 5000 cenowo jest bardzo atrakcyjna, o tyle dodatkowe obiektywy na standard E-mount to prawdziwa rzeźnia cenowa! Stałoogniskowy obiektyw innej firmy np. SIGMA, który nie zachwyca jakością wykonania (podobnie jak KIT SONY) to wydatek ponad 480 zł, a jego możliwości są raczej słabe. Są dostępne oczywiście obiektywy dużo lepsze serii SEL (Vario-Tessar, Sonnar) – ale ich ceny, nawet za używane sztuki – to MASAKRA CENOWA!

Cóż miałem w tej sytuacji zrobić… zacząłem zbierać fundusze na kolejny obiektyw!

Wtedy podczas jednej z rozmów z przyjaciółmi z koła filmowego (serdecznie Was pozdrawiam!) pojawił się pomysł na zastosowanie czegoś zupełnie innego – obiektywu analogowego Heliosa M44-2 w dodatku produkcji USSR (czyli ruskie ,, gniotsia nie łamiotsia ,,)

Oczywiście trzeba było najpierw ustalić, czy takie ustrojstwo sprzed przeszło 35 lat, będzie chciało współpracować ze współczesnym aparatem cyfrowym. Okazało się, że TAK! Po zakupie odpowiedniej przejściówki – adaptera z M42 na standard NEX mogę bez problemu korzystać w nowego-starego obiektywu Helios. Kupiłem więc przejściówkę firmy K&F (bardzo polecam!) z szuflady wyciągnąłem swojego starego Zenita, który miał właśnie obiektyw Heliosa. Sprzęt był w dobrym stanie choć dostałem kilkanaście lat temu od swojego dziadka… i zacząłem robić zdjęcia!

Muszę przyznać, że frajda z tego zestawu jest podwójna. Stary obiektyw jest receptą na totalnie odmóżdżające współczesne obiektywy z AF. Dużo trzeba się nim nakręcić, żeby złapać odpowiednią ostrość lub rozmycie w bokeh. Przesłona jest zeskalowana od F2.0 do F16 to prawdziwe wyzwanie przy fotografowaniu bez światłomierza!

I oto w tym wszystkim chodzi… bo fotografię nie należy do końca pozostawiać przypadkowi lub algorytmom procesorów aparatów nowej generacji. Jak sobie ustawię, tak wyjdzie…!
Moje wnioski:

Manualne ostrzenie Heliosa przy makrofotografii to dosyć trudna sztuka. Dość dużym problemem okazuje się mydlenie na otwartej przysłonie i różna jakość tych samych modeli obiektywu – są lepiej i gorzej wykonane! Wszystko to rekompensuje niezła ostrość szkła, dobre światło oraz dosyć precyzyjne pokrętła!

Nie jestem profesjonalistą i dlatego nie będę Was zanudzać ! Poniżej zamieściłem porównanie zdjęć wykonanych przy pomocy dwóch obiektywów; Heliosa i SEL P1650. Zdjęcia są raczej amatorskie, ale mam nadzieję, że pozwolą Wam wysnuć własne wnioski o tym połączeniu – starej i nowej technologii.

Gorąco polecam ten obiektyw. Daje dużo frajdy z pracy i w mojej ocenie robi dobrą robotę, a jego cena nie przekracza 100 zł razem z aparatem Zenit.

Obiektyw Helios 44-2 – stary, ale jary! Marcin.