Książki kontra kanapa

Każda przeczytana przez nas książka, od dreszczowca po biografię, wywołuje w nas emocje. Może nas zachwycić lub utulić do snu lepiej niż niejedna kołysanka. Czasami zmienia ona nasze podejście do życia. Zazwyczaj zauważamy tylko te dobre zmiany, a gdyby tak skupić się na ich negatywnym wpływie na nas?

Kiedy przeczytamy autobiografię, w której ktoś przez wszystkie strony opisuje nam swoją drogę od zera do milionera, jesteśmy z niego dumni. Zaczynamy pragnąć, żeby ktoś również nam złożył kiedyś taki hołd. Niestety, najczęściej po początkowej euforii spokojnie wracamy na kanapę, by obejrzeć kolejny odcinek tureckiego serialu. Aż tu nagle przy kolejnej lekturze znowu dopada nas możliwość zmienienia wszystkiego o 180 stopni. Z zaciekawieniem czytamy wszystkie sentencje ,,Potęgi podświadomości’’ Joseph’a Murphy’ego. Już podczas samego prześlizgiwania się po kartkach wyobrażamy sobie, do czego jesteśmy zdolni i co zmieni się w najbliższym czasie. Nastawiamy się na same pozytywne emocje – przecież nasz umysł, naszą siłą – a tu po raz kolejny dopada nas nieoczekiwany zwrot akcji. Ta bezmózga kanapa znowu nas woła, wręcz krzyczy: ,,No chodź, o wszystkim zapomnij, tutaj będzie Ci doskonale!’’. Tak zazwyczaj kończą się próby motywowania ludzkości przez złotoustych coach’ów…

W księgozbiorach możemy znaleźć historie ludzi, którzy się stoczyli, ćpali na umór, chcieli wybić pół świata albo zostali świadkiem koronnym po rozbiciu mafii pruszkowskiej. Prędzej czy później każdy trafi i na taką książkę. Co ciekawsze, schwarzcharakter również może stać się inspiracją…książka

Moją pierwszą miłością w tym temacie stała się kultowa książka pt. ,,My, dzieci z dworca ZOO”. Jako 13-latka z wielką ekscytacją pochłaniałam kolejne strony przeżyć Christine F.. Im dalej brnęłam w tę powieść, tym bardziej stawała się przytłaczająca. Ćpanie, odwyk, ćpanie, odwyk i tak w kółko. W końcu nadszedł czas pożegnania z młodą narkomanką i pozostał niedosyt oraz uczucie straty. Już podczas czytania zastanawiałam się, czy chciałabym w 100% utożsamić się z bohaterką. W końcu stwierdziłam, że wolę moje wygodne łóżko niż twarde dworcowe ławki i domy obcych ludzi. Zapewne te strzępki zapisanych wspomnień miały mnie do tego przekonać. Jednak znaleźli się i tacy, którym to wszystko odpowiadało. Zbuntowane nastolatki (także z mojego podwórka) snujące palny o barwnym, narkomańskim życiu, chcące za wszelką cenę ubrać je w rzeczywistość, znalazły wzór. Pewnego dnia jeden z nich z dumą oświadczył na komisariacie: ,,Mój wysnuty z marzeń dworzec stał się prawdą. Christine F. z pewnością jest ze mnie dumna”. Szczerze? Wątpię…

W wielkim spisie ksiąg niebezpiecznych dla społeczeństwa znajdują się również biografie psychopatów. Myślę, że Hitler stał się już na tyle pospolity w tym środowisku, że możemy zająć się kimś innym. Wyobraźmy sobie taką sytuację: człowiek odtrącony przez społeczeństwo i nienawidzący go z wzajemnością, trafia na dzieło o Oldze Hepnarovej. Zaciekawiony jego opisem z pośpiechem je kupuje i biegnie do domu oddać się lekturze. Niby niewinna pozycja, ale w oczach zrozpaczonego życiem człowieka urasta do rangi filozofii. Twierdzenie: ,,Skoro społeczeństwo ma prawo niszczyć jednostkę, to jednostka ma prawo niszczyć społeczeństwo’’ można by uznać za kolejny slogan motywacyjny typu: „Nie poddawaj się. Zawsze bądź sobą i dąż do celu” (z dołączonym w tle obrazkiem ryczącego lwa). I nagle – przeciętny Jan Kowalski boi się chodzić chodnikami miast, bo – nie daj Boże -zachęcony słowami zalotnej Olgi sąsiad spod dwójki zacznie rozjeżdżać tłumy niewinnych przechodniów.

Wszystkie powyższe przykłady miały miejsce, ponieważ ktoś sięgnął po Bogu ducha winną lekturę, która stała się jego życiem. Co w związku z tym? Większość psychologów, zaczęłaby nam wmawiać, że profilaktycznie powinnyśmy unikać czytania książek. Niestety, pomysł szybko by upadł, wielkie wydawnictwa i stada motywacyjnych coach’ów z pewnością nie pozwoliliby na to. Gdzie więc szukać złotego środku? W zdrowym rozsądku lub naszej wygodnej kanapie. Bywa, że ten tak oklepany punkt siedzenia pozwala oddzielić ziarno od plew, to co zbędne, od tego, co jest nam rzeczywiście w życiu do szczęścia konieczne.

Joanna Błaszczyk

Gimnazjum nr 1 im. Polskich Olimpijczyków w Oławie

Zapisz

Zapisz

Zapisz