Captain Fantastic , czyli:

Historia pewnego mężczyzny, który przez swoje przekonania postanowił zamieszkać wraz ze swoimi sześciorga pociechami – dziećmi z daleka od cywilizacji…

Nowy rodzaj homeschoolingu?

Z jednej strony Ben zapewnił swoi dzieciom porządną szkoła przetrwania.  Polowania, górskie wspinaczki w ekstremalnych warunkach pogodowych, treningi na których wyciskali z siebie siódme poty, uprawę roli, samodzielne szycie ubrań a z drugiej lekturę naukowych książek, konstruktywne dyskusje przy ognisku, wspólną grę na instrumentach…

Captain Fantastic
kadr z filmu
Zderzenie z brutalną rzeczywistością:

Na początku cała rodzina a szczególnie najmłodsze dzieci bardzo mi zaimponowały swoją wiedzą, zaradnością. Lepiej radzą sobie w życiu niż nie jeden dorosły (jeśli mamy tu na myśli życie w zgodzie z naturą). Jednak w trakcie rozwoju fabuły na wierzch zaczęły wychodzić permanentne mankamenty takiego ‘systemu nauczania’. Miało to miejsce, kiedy cała rodzina musiała opuścić swoją arkadie i zmierzyć się z konsumpcyjną rzeczywistością, żeby pochować mamę tak jak by sobie tego życzyła.

Faktycznie można żyć bez telewizji (sama jestem tego przykładem), komputera, telefonu jednak dzieci Bena zwyczajnie nie były przystosowane do życia w społeczeństwie, z wielką trudnością przychodziło im nawiązywanie więzi z rówieśnikami, bo miały zupełnie inny system wartości, światopogląd. Często były za mądre nie tylko dla swoich rówieśników lecz nawet dla dorosłych ludzi pomimo pewnych luk w wiedzy którą każdy z nas uznałby za oczywistą (np. czym są smartphony, gry video, adidasy).

To jeszcze nie wszystko…
Captain Fantastic
kadr z filmu.

Obsada według mnie jest genialnie dobrana. Pomimo kilku wręcz niemożliwych wydarzeń jak np. siedmiolatka recytująca z pamięci Kartę Praw Stanów Zjednoczonych byłam w stanie uwierzyć w historię jaką daje nam Matt Ross. Viggo dla mnie odwalił kawał dobrej roboty. Nie tylko ożywił postać z kartek scenariusza, ale skrzętnie ukazał jej rozwój. Śledzimy jego wpadki, obserwujemy to jak uczy się na własnych błędach i uświadamia sobie, że musi iść na pewne ustępstwa dla dobra swoich dzieci. To niezwykle trudne poprowadzić w zrozumiały sposób dla widza przemianę postaci. Podobnie sprawa wygląda w przypadku dwóch synów – (George MacKay) i (Nicholas Hamilton), których gra aktorska stanowi kolejną perełkę tego filmu.

Wielką zaletą tego filmu, jest to, że reżyser pozostawia nam otwartą furtkę i to w naszych rękach pozostawia osąd dylematu człowiek vs. Natura. Nie stwierdza jednoznacznie, że coś jest złe, a coś innego dobre. Wszystko poddaje w wątpliwość – zawsze pokazuje dwie strony medalu, zarówno wady jak i zalety danego rozwiązania. Ten film pomimo zwodniczego lekkiego tonu w jakim jest utrzymany porusza ważne zagadnienia, zmusza nas do refleksji i stawiania pytań na które niekoniecznie udziela odpowiedzi.

Myślę, że głównym zamysłem autora było uświadomienie widzom, że nigdy nie można popadać w skrajności. Zawsze trzeba szukać przysłowiowego złotego środka. Mam wrażenie, że cały wykreowany świat poprzez swoje przekoloryzowanie i przerysowanie niektórych rzeczy miał to właśnie na celu.

Captain Fantastic – jak pogodzić rodzicielstwo ze swoim nonkonformizmem? – Nastogadka

zobacz również:

Warto obejrzeć – Być kapitanem własnego losu – film pt. ,,Stowarzyszenie umarłych poetów”